Skup aut Warszawa Rembertów

Mitsubishi ASX I a II generacja – ewolucja czy rewolucja? Szczegółowa analiza pod kątem eksploatacji i niezawodności

Motoryzacja to nie tylko suche dane techniczne, to przede wszystkim emocje, zaufanie do marki oraz inżynieryjna filozofia, która stoi za każdym modelem. Kiedy w 2010 roku na rynek wjeżdżało pierwsze Mitsubishi ASX, nikt nie spodziewał się, że ten model stanie się jednym z filarów sprzedaży japońskiego producenta na ponad dekadę. Był to samochód, który zdefiniował segment kompaktowych crossoverów, oferując prostotę, surowość i legendarną trwałość. Dziś, patrząc na drugą generację tego modelu, stajemy przed pytaniem fundamentalnym dla każdego kierowcy i mechanika. Czy to wciąż jest to samo Mitsubishi, które kochaliśmy za niezniszczalność? Jako redakcja, która na co dzień ma styczność z autami wymagającymi pomocy drogowej i serwisu, przyglądamy się obu generacjom z chirurgiczną precyzją.

Japońska szkoła designu kontra europejska unifikacja

 

Pierwsza generacja Mitsubishi ASX była stylistycznym ucieleśnieniem japońskiego podejścia do projektowania samochodów użytkowych. Samochód bazował na sprawdzonej płycie podłogowej Project Global, którą dzielił z większym Outlanderem. To właśnie ta decyzja inżynieryjna sprawiła, że ASX pierwszej generacji wydawał się autem niezwykle dojrzałym i solidnym optycznie. Charakterystyczny grill typu Jet Fighter, nawiązujący do myśliwców produkowanych przez Mitsubishi Heavy Industries, nadawał mu agresywnego charakteru, który w późniejszych latach ewoluował w stronę koncepcji Dynamic Shield. Każde przetłoczenie karoserii w modelu pierwszej generacji było podyktowane funkcjonalnością, a wysoki prześwit i krótki zwis tylny sugerowały, że auto nie boi się zjechać z utwardzonej drogi. Był to projekt autorski, w 100 procentach japoński, który zestarzał się z niezwykłą godnością, co widać po ilości tych aut wciąż jeżdżących po naszych drogach.

W przypadku drugiej generacji mamy do czynienia z drastyczną zmianą filozofii, która dla wielu purystów marki może być trudna do zaakceptowania. Nowy Mitsubishi ASX to efekt globalizacji i aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi. Nie jest tajemnicą, że mamy tu do czynienia z zabiegiem inżynierii znaczkowej, gdzie japońskie logo trafiło na nadwozie francuskiego Renault Captur. Różnice wizualne między dawcą organów a nowym ASX są kosmetyczne i ograniczają się do innej atrapy chłodnicy oraz zmienionej kamery cofania czy oznaczeń na klapie bagażnika. Z perspektywy estetyki jest to auto nowoczesne, pełne obłości, chromowanych wstawek i finezyjnych linii, które są charakterystyczne dla francuskiej szkoły designu. Zniknęła surowość i kanciastość poprzednika na rzecz miejskiego szyku. Dla klienta szukającego unikalności może to być rozczarowanie, jednak z punktu widzenia dostępności części blacharskich, taka unifikacja jest ogromną zaletą na rynku wtórnym.

Wnętrze i ergonomia – przeskok cywilizacyjny

 

Wchodząc do wnętrza pierwszej generacji ASX, przenosimy się do świata, w którym priorytetem była trwałość, a nie multimedia. Deska rozdzielcza wykonana była z twardych, ale odpornych na zarysowania plastików. Ergonomia stała na najwyższym poziomie, ponieważ każdy przycisk miał swoje fizyczne miejsce i był wystarczająco duży, aby obsłużyć go w rękawiczkach zimą. Zegary były analogowe, czytelne i osadzone w głębokich tubach, co nadawało im sportowego sznytu. Systemy multimedialne w pierwszej generacji ewoluowały przez lata, od prostych radioodtwarzaczy po dokładane stacje multimedialne, które jednak nigdy nie były integralną częścią designu deski. Przestrzeń wewnątrz była zaskakująco duża jak na gabaryty auta, a pozycja za kierownicą typowa dla SUV-a, czyli wysoka i dająca poczucie bezpieczeństwa.

Druga generacja przynosi w tym aspekcie rewolucję cyfrową. Wnętrze nowego ASX to królestwo ekranów dotykowych i wirtualnych kokpitów. Jakość materiałów uległa poprawie w górnych partiach deski rozdzielczej, gdzie znajdziemy miękkie tworzywa, jednak dolne partie wciąż bywają twarde. Największą różnicą jest jednak system obsługi. W nowym modelu centrum dowodzenia stanowi duży, pionowy tablet, który obsługuje większość funkcji pojazdu, od nawigacji po ustawienia hybrydowego napędu. Zniknęła prostota na rzecz nowoczesnych gadżetów, takich jak konfigurowalne oświetlenie ambiente czy bezprzewodowa łączność ze smartfonami. Ilość miejsca w kabinie jest zbliżona, choć nowa platforma CMF-B wymusiła pewne kompromisy w szerokości wnętrza. Bagażnik w nowym modelu jest ustawny, ale w wersjach hybrydowych jego pojemność bywa ograniczona przez baterie, co jest istotnym czynnikiem dla osób planujących dalekie wyjazdy wakacyjne.

Serce pojazdu – wolnossąca klasyka kontra turbodoładowana nowoczesność

 

Najbardziej fundamentalne różnice Mitsubishi ASX I i II generacji ukryte są pod maską. Pierwsza odsłona tego modelu zbudowała swoją legendę na silniku benzynowym 1.6 MIVEC. Była to jednostka wolnossąca, konstrukcyjnie prosta, wyposażona w łańcuch rozrządu i pośredni wtrysk paliwa. Dla kierowców oznaczało to bezproblemową eksploatację przez setki tysięcy kilometrów oraz możliwość taniego montażu instalacji gazowej LPG. Silnik ten nie grzeszył dynamiką czy momentem obrotowym dostępnym od dołu, ale nadrabiał to liniowym oddawaniem mocy i brakiem skomplikowanego osprzętu takiego jak turbosprężarka czy koło dwumasowe w wersjach benzynowych. W ofercie były również diesle, w tym japoński 1.8 Di-D ze zmiennymi fazami rozrządu, który był inżynieryjnym majstersztykiem, choć kosztownym w naprawach, oraz pancerne jednostki HDI zapożyczone od koncernu PSA w pewnym okresie produkcji.

Druga generacja to całkowite zerwanie z koncepcją silników wolnossących o dużej pojemności. Gama jednostek napędowych nowego ASX opiera się wyłącznie na silnikach turbodoładowanych o mniejszej pojemności. Podstawą jest litrowy silnik trzycylindrowy, który oferuje przyzwoitą dynamikę w mieście, ale jego kultura pracy i trwałość pod dużym obciążeniem nie mogą równać się ze starszym silnikiem 1.6. Nowością są układy hybrydowe. Mamy tu do czynienia z miękkimi hybrydami (MHEV) opartymi na silniku 1.3 Turbo oraz pełnymi hybrydami (HEV) i hybrydami plug-in (PHEV) bazującymi na wolnossącym silniku 1.6 od Renault. Te układy napędowe są niezwykle skomplikowane. Posiadają rozbudowaną elektronikę sterującą, baterie trakcyjne oraz, w przypadku pełnej hybrydy, innowacyjną kłową skrzynię biegów bez sprzęgła. Zapewniają one świetne osiągi i niskie spalanie w cyklu miejskim, ale stopień ich skomplikowania budzi obawy o koszty serwisu pogwarancyjnego.

Prowadzenie i właściwości jezdne – odmienne charaktery

 

Różnice w prowadzeniu obu generacji są wyczuwalne już po pierwszych kilkuset metrach. Pierwszy ASX prowadził się w sposób, który można określić mianem analogowego. Układ kierowniczy dawał sporo informacji zwrotnych, a zawieszenie, choć sztywne, dobrze radziło sobie z nierównościami, zwłaszcza w wersjach z napędem na cztery koła. Było to auto, które czuło się pewnie na szutrach i dziurawych drogach podmiejskich. Wersje 4WD posiadały fizyczny przełącznik trybów napędu, co pozwalało kierowcy decydować o zablokowaniu rozdziału momentu obrotowego. Dawało to poczucie kontroli i realne możliwości w lekkim terenie czy głębokim śniegu. Samochód ten nie był mistrzem autostrad ze względu na słabe wyciszenie kabiny, co było jedną z jego największych wad.

Nowy model to zupełnie inna bajka. Jest znacznie lepiej wyciszony, a jego zawieszenie zostało zestrojone z myślą o komforcie i zwinności w miejskiej dżungli. Układ kierowniczy jest mocno wspomagany, co ułatwia manewrowanie na parkingach, ale odcina kierowcę od czucia drogi przy wyższych prędkościach. Największą zmianą jest jednak podejście do napędu 4×4. W drugiej generacji klasyczny napęd na cztery koła w zasadzie nie występuje w takiej formie, jak znamy go z poprzednika. Zastępują go systemy elektroniczne wspomagające trakcję, co czyni z nowego ASX typowego crossovera do miasta, a nie auto, którym bez obaw zjedziemy na leśną drogę po deszczu. Komfort podróżowania na asfalcie jest wyższy, auto mniej przechyla się w zakrętach, ale straciło ten unikalny, bojowy charakter, który wyróżniał pierwszą generację na tle konkurencji.

Awaryjność i wyzwania serwisowe z perspektywy autolawety

 

Jako portal zajmujący się tematyką pomocy drogowej, musimy spojrzeć na oba auta przez pryzmat tego, co może zawieść na trasie. Pierwsza generacja Mitsubishi ASX to stały bywalec warsztatów, ale głównie na rutynowe przeglądy. Poważne awarie zdarzają się rzadko. Problemem w starszych egzemplarzach bywa korozja podwozia oraz zapiekające się zaciski hamulcowe, co może unieruchomić auto. W wersjach diesla dochodzą typowe problemy z filtrem DPF przy jeździe miejskiej. Jednak prosta konstrukcja zawieszenia i silników benzynowych sprawia, że wiele usterek można usunąć w warsztacie o podstawowym wyposażeniu, a holowanie rzadko jest konieczne z powodu nagłej śmierci układu napędowego.

W przypadku drugiej generacji wyzwania są innej natury. Nowoczesne układy hybrydowe są bardzo czułe na spadki napięcia. Rozładowanie małego akumulatora 12V w hybrydzie może całkowicie unieruchomić pojazd, uniemożliwiając nawet „odpalenie” systemu wysokiego napięcia. Skomplikowana elektronika sterująca może wyświetlać błędy, które przełączą auto w tryb awaryjny, zmuszając kierowcę do wezwania lawety. Warto też pamiętać, że holowanie auta hybrydowego lub elektrycznego wymaga innej wiedzy i sprzętu. Nie można takiego auta ciągnąć na lince, jeśli napęd jest zablokowany, co czyni autolawetę jedynym bezpiecznym rozwiązaniem. Turbodoładowane silniki benzynowe są też bardziej wrażliwe na jakość paliwa i oleju, a ich ewentualne awarie wiążą się z kosztowną regeneracją turbosprężarek czy wymianą wtryskiwaczy bezpośrednich.

Dostępność części i koszty utrzymania

 

Analizując różnice Mitsubishi ASX I i II generacji, nie można pominąć aspektu ekonomicznego. Pierwsza generacja jest na rynku tak długo, że rynek zamienników jest ogromny. Części eksploatacyjne są tanie i łatwo dostępne w każdej hurtowni motoryzacyjnej. Blacharka, mimo japońskiego rodowodu, również nie stanowi problemu dzięki dużej podaży części używanych. Koszty rutynowego serwisu są przewidywalne i niskie, co czyni to auto idealnym wyborem dla osób szukających taniego w utrzymaniu środka transportu. Nawet poważniejsza awaria silnika benzynowego nie zrujnuje domowego budżetu, gdyż jest to konstrukcja doskonale znana mechanikom.

Druga generacja, będąca bliźniakiem Renault Captur, korzysta z ogromnego zaplecza części francuskiego koncernu. To dobra wiadomość, bo części do Renault są zazwyczaj tańsze niż do aut japońskich produkowanych w Japonii. Jednak stopień skomplikowania podzespołów niweluje tę różnicę. Reflektory LED, radary, czujniki i kamery w zderzakach sprawiają, że nawet drobna stłuczka parkingowa generuje olbrzymie koszty naprawy. Serwisowanie układów hybrydowych wymaga mechaników ze specjalnymi uprawnieniami SEP, co zawęża listę warsztatów, do których możemy się udać po gwarancji. W dłuższej perspektywie utrzymanie drugiej generacji będzie droższe, nie tyle z powodu cen części, co z powodu robocizny i konieczności stosowania zaawansowanych procedur diagnostycznych.

Dla kogo jest która generacja?

 

Podsumowując to wielkie porównanie, stoimy przed wyborem między dwoma różnymi światami. Mitsubishi ASX pierwszej generacji to propozycja dla tradycjonalistów. To samochód dla kogoś, kto ceni święty spokój, nie potrzebuje wodotrysków multimedialnych i chce auta, które posłuży mu przez lata przy minimalnym nakładzie finansowym. To idealny wóz dla rodziny, która czasem zjeżdża z asfaltu, lub dla kierowcy, który pokonuje krótkie odcinki i obawia się problemów z nowoczesnymi dieslami czy hybrydami. Jego prosta konstrukcja jest gwarancją mobilności, a ewentualna odsprzedaż nie będzie problemem, gdyż takie auta trzymają cenę.

Z kolei Mitsubishi ASX drugiej generacji to auto dla klienta świadomego nowoczesnych trendów. Jest bezpieczniejsze, lepiej wyposażone, cichsze i bardziej ekonomiczne w mieście dzięki napędom hybrydowym. Jeśli większość czasu spędzasz w korkach, cenisz sobie integrację ze smartfonem i nowoczesny design, nowa generacja spełni Twoje oczekiwania. Trzeba jednak zaakceptować fakt, że nie jest to już „prawdziwe Mitsubishi”, a produkt inżynierii korporacyjnej. Decyzja należy do Ciebie, ale jako redakcja związana z branżą autolawet i serwisu, z sentymentem spoglądamy na pierwszą generację, wiedząc, że takich aut już się po prostu nie produkuje. Wybór nowej generacji to wybór komfortu, wybór starej to wybór niezależności.

Raport z hamowni: 1.6 MIVEC kontra nowa era Turbo Hybryd

 

Liczby rzadko kłamią, a w przypadku porównania dwóch generacji Mitsubishi ASX pokazują one brutalną prawdę o kierunku, w którym zmierza współczesna motoryzacja. Dla klienta szukającego samochodu używanego lub nowego, samo spojrzenie na moc maksymalną to zdecydowanie za mało. Jako specjaliści od techniki motoryzacyjnej, zestawiliśmy ze sobą dwie najpopularniejsze jednostki napędowe: legendarny, wolnossący motor 1.6 MIVEC z pierwszej generacji oraz nowoczesny, doładowany silnik 1.3 DI-T z układem Mild Hybrid z drugiej generacji. To zestawienie pokazuje, jak drastycznie zmieniła się charakterystyka oddawania mocy i stopień skomplikowania konstrukcji, co ma bezpośrednie przełożenie na koszty, jakie poniesiesz w serwisie po upływie gwarancji.

Poniższa tabela techniczna obnaża różnice, których nie widać w błyszczących broszurach reklamowych. Skupiamy się tu na parametrach kluczowych dla trwałości i codziennej eksploatacji, a nie tylko na osiągach „od zera do setki”. Zwróć uwagę na różnicę w systemie wtrysku paliwa oraz obecności osprzętu, który w starszym modelu po prostu nie istnieje, a w nowym jest elementem niezbędnym do działania.

 

 

Parametr / Cecha ASX I (1.6 MIVEC) ASX II (1.3 DI-T MHEV)
Typ silnika Wolnossący, 4-cylindrowy Turbodoładowany, 4-cylindrowy + Miękka Hybryda
Moc maksymalna 117 KM przy 6000 obr./min 140 KM przy 4500 obr./min
Moment obrotowy 154 Nm przy 4000 obr./min 260 Nm przy 1750 obr./min
Wtrysk paliwa Pośredni (MPI) – idealny pod LPG Bezpośredni (DI) – droga instalacja LPG
Układ rozrządu Łańcuch (trwały) Łańcuch (wymaga kontroli przy dużych przebiegach)
Osprzęt wrażliwy Brak turbiny, brak dwumasy, brak GPF Turbosprężarka, filtr GPF, bateria Li-Ion 12V
Średnie spalanie (testowe) ok. 7.5 l/100km ok. 6.2 l/100km (dzięki hybrydzie)
Typowe usterki Zużycie pierścieni tłokowych (przy dużym przebiegu), koło zmiennych faz Nagary w dolocie, elektronika sterująca hybrydą, czujniki

 

Analiza opłacalności z perspektywy warsztatu

 

Powyższa tabela dobitnie pokazuje różnicę w filozofii budowania samochodu. Mitsubishi ASX pierwszej generacji z silnikiem 1.6 MIVEC to konstrukcja, którą mechanicy nazywają „idiotoodporną”. Niski moment obrotowy wymusza częste sięganie do dźwigni zmiany biegów i wkręcanie silnika na wysokie obroty podczas wyprzedzania, co może irytować kierowców przyzwyczajonych do diesli. Jednak prostota wtrysku pośredniego oznacza, że ten silnik doskonale znosi zasilanie gazem LPG, co czyni go jednym z najtańszych w eksploatacji crossoverów na rynku. Brak turbosprężarki i filtra cząstek stałych (w benzynie) eliminuje dwa najdroższe elementy, które zazwyczaj ulegają awarii po przekroczeniu 150-200 tysięcy kilometrów.

Druga generacja z silnikiem 1.3 DI-T oferuje zupełnie inne doznania z jazdy. Gigantyczny skok momentu obrotowego dostępnego już od dolnych partii obrotomierza (260 Nm vs 154 Nm) sprawia, że auto jest dynamiczne, elastyczne i ciche. Nie trzeba go „piłować”, by sprawnie włączyć się do ruchu. Jest to jednak okupione stopniem skomplikowania, który w przyszłości odbije się na portfelu właściciela. Wtrysk bezpośredni oznacza, że zawory ssące nie są obmywane paliwem, co sprzyja odkłądaniu się nagaru, a układ „miękkiej hybrydy” to dodatkowy akumulator i skomplikowany alternator-rozrusznik, którego wymiana kosztuje krocie. Wybór jest więc prosty: albo akceptujesz gorsze osiągi w zamian za pancerą trwałość (ASX I), albo cieszysz się nowoczesną dynamiką, godząc się na wyższe ryzyko serwisowe i konieczność bardziej restrykcyjnego dbania o jakość oleju i paliwa (ASX II).

Przewijanie do góry